piątek, 20 listopada 2015

Dzieci ważące mniej niż pół kilograma cukru

Wcześniaki. 
Dzieci ważące czasem mniej niż pół kilograma cukru. 
Dzieci o ogromnej sile, o wielkiej woli życia, które łatwo się nie poddają i walczą do samego końca. 
Dzieci które zaskakują  rodziców swoim  przyjściem na świat. 
Które zmieniają życie o 180 stopni i zmieniają nasze priorytety.

Nikt nie przytulił ich kiedy opuścili najbardziej bezpieczne miejsce na świecie - brzuch swojej mamusi. 
Zostali zabrani do szklanego pojemnika i zamknięci tam na kilka najbliższych miesięcy swojego życia. 
Od tamtej chwili zaczęli toczyć bardzo nierówną walkę. Walkę o życie. I walkę o każdy swój oddech.
Kiedy inne mamy przytulają swoje dzieci, oni nie znają nawet zapachu swojej mamy bo nigdy nie zdążyli go poznać. 
Nie znają też bezpiecznych i silnych dłoni swojego taty.  
Znają za to bardzo dobrze dotyk okropnych gumowych rękawiczek, codziennie czują jak ich malutkie ciałko oplatają tysiące rurek, a w ich dłonie i nóżki kilka razy dziennie wbijają się ostre igły.
Doskonale też znają przeraźliwy hałas bardzo głośno pikających maszyn które alarmują ich spadające parametry życiowe. 
I bardzo dobrze znają płacz jakiejś pani która płacze codziennie przy ich szklanym pudełku. 
Pani która powinna bronić ich przed całym światem a która nie może zrobić nic. Nie może ich przytulić, pocałować ani dać poczucia bezpieczeństwa. 
Pani która kiedy stoczy walkę o ich życie będzie za kilka miesięcy musiała stoczyć drugą równie ważna walkę - o miłość swojego dziecka. 










4 komentarze:

  1. Jakie igły codziennie?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wczesniaki czasami i kilkanascie razy w ciagu dnia i w nocy maja pobierana krew...a ze wzgledu na ich cieniutkie zylki rzadko kiedy udaje sie pobracim krew za pierwszym wbiciem igły...czasem trzeba probowac kilka razy...

      Usuń
  2. Popłakałam się jak czytałam ten wpis. Od razu odżyły wspomnienia które tak naprawdę cały czas we mnie tkwią. Jestem mamą bliźniaków urodzonych w 26 tyg, ale niestety tylko jeden miał szansę przeżyć te wszystkie "okropności" które uratowały mu życie. Z drugiej strony chciałabym aby drugi synek też przetrwał "to wszytko" i był dziś z nami , ale niestety........

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo mi przykro z powodu synka:( Nawet sobie nie wyobrażam co Pani przeszła:( Życzę zdrówka dla drugiego synka! Niech braciszek z nieba dba o niego przez całe życie!

      Usuń