wtorek, 18 października 2016

Oddech

Udało Mi się uśpić dzieci w miarę szybko. Wyprasowałam stertę prania które już dwa dni leżało za kanapą. Spakowałam wszystko na następny dzień i wykończona usiadłam na chwilę na kanapie z kubkiem herbaty z miodem. Opatuliłam się wełnianym ciepłym kocem i już miałam wsiąść do ręki pilota kiedy coś usłyszałam. Szybko postawiłam niezdarnie kubek na stoliku prawie wylewając herbatę i pobiegłam do nich do pokoju. Poprawiłam synka i stałam tam jeszcze dobrą chwile wsłuchując się w jego oddech.  Wróciłam na kanapę ale nie mogłam już tam wysiedzieć i szybko wróciłam do synka znów wsłuchując się czy oddycha. Przygotowałam już wcześniej inhalator który ustawiłam tuż obok jego łóżka żeby można było szybko zareagować. Przyzwyczaiłam się że w naszym życiu zawsze trzeba szybko reagować. Położyłam się koło niego i mocno przytuliłam całując go w główkę i głaszcząc po rączce pełnej blizn. Zdałam sobie sprawę że minęło już 5 lat od chwili kiedy po miesiącu od urodzenia pierwszy raz mogłam go przytulić. Wtedy też ciężko oddychał, ale nie musiał wtedy robić jeszcze tego sam. Pomagały mu maszyny. Przypomniała mi się ta chwila, przypomniał  mi się dźwięk respiratora, przypomniał mi się zapach oddziału Intensywnej Terapii i łzy same zaczęły kapać po policzkach. Minęło tyle lat a wciąż są w naszym życiu chwile które przypominają nam jak bardzo są w życiu rzeczy ważne i ważniejsze. Okres jesienno zimowy od zawsze był i jest dla nas bardzo trudnym czasem pełnym lęku i strachu bo każdy katar kończył się problemami z płucami i koniecznością stosowania jeszcze większych ilości sterydów.Wystarczy małe przeziębienie gdzieś złapane przypadkiem a o to z naszą odpornością nie trudno aby kaszel i świszczący oddech zadomowili się u nas na dobrych parę tygodni i paraliżowali nas ogromnym strachem....

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz