sobota, 4 kwietnia 2015

Dzień który miał być najpiękniejszym dniem mojego życia

Od zawsze wyobrażałam sobie że któregoś dnia dostanę do rąk pięknie owinięte niebieskim kocykiem małe dzieciątko. Moje wspaniałe dzieciątko. Przytulę je do siebie i już nikomu nie oddam. Od tej chwili zakocham się w nim bez pamięci i już zawsze będę się o nie troszczyć i dbać jak najbardziej potrafię. Później mój ukochany wycałuje mnie i nasze dziecko i od tej pory nasz świat zamieni się w prawdziwą krainę szczęścia. 
 
Kiedy dowiedziałam się że pod sercem noszę bliźniaki od tej pory moje marzenia zmieniły się. Każdego wieczoru przed zaśnięciem wyobrażałam sobie tą samą chwilę tyle że dostawałam do przytulenia nie jedno a dwa małe zawiniątka. A moje szczęście było większe dwukrotnie. 

Pewnego razu obudzona z okropnie złego snu który snem okazał się nie być wiedziałam już że moje marzenie się już nigdy nie spełni. Zamiast moich malutkich zawiniątek wtulonych we mnie i śpiących słodko obok mnie słyszałam tylko postękiwanie innych nawo narodzonych dzieci leżących na tej samej sali.  Zamiast ukochanego trzymającego mnie za rękę i całującego mnie z radości miałam obok siebie puste krzesło. Byłam sama. Zupełnie sama.

Moje marzenia prysły jak mydlana bańka. Moja wymarzona chwila już nie nadejdzie...
 
Zamiast tego pięknego momentu jaki miałam przeżyć usłyszałam słowa które zmieniły mój świat już na zawsze... Słowa których żadna matka usłyszeć by nigdy nie chciała. Słowa na które przygotowana nie byłam w ogóle. 
,,Pani synowie są w bardzo ciężkim stanie. Właściwie nie wiemy czy przeżyją.,, - Każde z tych słów brzmiało mi w głowie miliony razy. 
Całą noc zostałam sama. Sama z pustym brzuchem, pustym krzesłem i tymi właśnie słowami...

4 komentarze:

  1. Super, że wrocilas :) jak zawsze będę zaglądać codziennie :) pozdrawiam Teresa

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za miłe słowa:) Zapraszam!

      Usuń
  2. Nie wiem co napisać... to tak smutny scenariusz...
    A życie niestety nie zawsze jest komedią czy romansem...

    OdpowiedzUsuń